- Któż jest w twoim typie? .

. - I gdzie tu jest gościnność? - I dlaczego tak tu cicho? - Iskra rozejrzała się dookoła. - Jechaliśmy tu z gór na zabawę. Nie na stypę! Któryś z wieśniaków przełamał wreszcie wahanie, podszedł do Giselhera z ociekającym pianą gliniakiem. Giselher przyjął z ukłonem, wypił, grzecznie i obyczajnie podziękował. Kilku chłopów krzyknęło ochoczo. Ale reszta milczała.. - Wkrótce miała się rozpocząć faza druga, o wiele bardziej intrygująca.. Szybko zorientowała się, którzy z kręcących się w tłumie ludzi są szpiegami. Ich nie szkolił Angel ani lord Peace. Nie znali się więc na subtelnościach swojej profesji. Patience wiedziała, że nie ona jedna rozpoznaje tych fałszywych poszukiwaczy wiedzy. Wielu z nauczycieli zaczynało rozważnie) dobierać słowa, by nikt nie mógł ich oskarżyć o zdradę. Patience wiedziała również, że szpiedzy, których tutaj widzi, nie są dla niej groźni. Obawiała się tylko takich, których nie potrafiła rozszyfrować.. Rozwija się lawinowo, kładzie kolejne kamienie milowe, szybko zapełnia się portretami autorów Aleja Zasłużonych, Hall of Fame. W roku 1961 powstają sagi "Elric" i "Hawkmoon" Michaela Moorcocka. W 1963 pojawia się pierwszy "Świat Czarownic" Andre Norton. Wznawia się w paperbacku "Fafhrda i Szarego Kocura" Fritza Leibera. Wreszcie, w 1968, z wielkim hukiem - "Wizard of Earthsea" Ursuli Le Guin, a jednocześnie "The Last Unicorn" Petera S. Beagle - dwie rzeczy o absolutnie kultowym charakterze. Nastają lata siedemdziesiąte - pojawiają się i biją rekordy sprzedawalności książki Stephena Kinga. Więcej tam, co prawda, horroru niż fantasy, ale to praktycznie pierwszy przypadek, by pisarz z "getta" wykosił mainstreamowców z wszystkich możliwych list bestsellerów. Krótko po tym pojawia się "Thomas Covenant the Unbeliever" Stephena R. Donaldsona, "Amber" Zelaznego, "Xanth" Piersa Anthony, "Deryni" Katherine Kurtz, "Birthgrave" Tanith Lee, "Mists of Avalon" Marion Zimmer Bradley, "Belgariada" Davida Eddingsa. I następne. Następne. Następne. Koniunktura nie słabnie..